RSS
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Wiosenne relacje...

Tak więc tym razem niewiele pisząc :P

Kilka zdjęc z wiosennego spaceru:

http://s642.photobucket.com/albums/uu144/mkwiatkowski-pguminska/

Oraz filmik wiosenne rozpoczęcie sezonu :)

http://www.youtube.com/watch?v=aEZloR26e78

niedziela, 04 kwietnia 2010

Święta, święta i po świętach w sumie :)

Paula pojechała, więc siedzimy sobie samotnie w domu, ja się uczę, mimo, że mam już po prostu tą maturę… w nosie oczywiście, bo co innego mogłem mieć na myśli? Czytajacy zwykle mają jakieś dziwne myśli, błędną  interpretację do tego co próbuję przekazac, ale ważne,  że przynajmniej większa częśc myśli :)

Ostatnie dni były oderwaniem od rzeczywistości, miło było wyjśc do parku, spotkac ludzi którzy wiedzą co to border, a border to z całą pewnością pies będący umaszczenia czarno białego, który urodził się będąc psem umiejącym 100 sztuczek, to w końcu naturalne :P Inne umaszczenie zaś, jest z całą pewnością gorszą, podrobioną wersją czarnobiałego ideału ;)

Mimo to zarówno  ja, jak i podróbka dawaliśmy radę,  braki w treningu które z całą pewnością wyjdą w czasie gdy wystartujemy na zawodach,  są niczym wobec naszej głupoty i wiary w to, że jeśli dobrze się dyskiem machnie i ma się dobrego psa, można zdziałac wszystko :P

Tylko, że musi to być jednak okupione kilkoma treningami, pomysłu na układ brak, muzyka też przestała pasowac,  co wyjdzie z tego co wymyślę się okaże, muszę to tylko wymyśleć :( Matura, została chyba wymyślona właśnie w tym celu by przeszkodzic mi we wszystkim, prawko zdane za pierwszym razem, ale bryki nie mogę kupic bo matura, trenowac nie mogę bo matura, jechac nigdzie nie mogę bo matura, zupa z bobra bo matura…

Wesołych Świąt!! :P

Wesołych Świąt

sobota, 06 marca 2010
Dziwny dzień... :P

Budząc się o 12 stwierdziłem, że pójdę sobie na frisbee (w końcu należy mi się czas wolny, w urodziny w środę będę milion godzin w szkole) tak więc poszedłem, sam...

Park o tej porze roku jest cudowny :D Pełno błota,  kup i trochę śniegu ;) Próbowałem airbounce'y, wyszedł chyba 1 na 10 :P Potem trochę minidistancu (z 6 dyskami trochę się nalatałem...) I stwierdziłem, czemu nie spróbwac, czegoś czego nie mogłem zrobic w zeszłym roku, złożyłem dyski równo rantami i rzuciłem... udało się!! :D Nie wiem jakim cudem, ale wyszło kilka razy pod rząd ;) Uradowany wróciłem do domu, wziąłem JJa, kamerę i poszliśmy na placyk, kilka rzutów rozgrzewki, trochę treningu nowych sekwencji i elementów (nie można w końcu rok w rok pokazywac tego samego i nie wymyślac niczego nowego, bo ile razy można oglądac u 5 osób takie same multiple, vaulty, overy? Może trochę to hipokrytyczne, ale przynajmniej staram się robic coś czego nikt w kraju nie robi, użyc trochę wyobraźni, a nie zobaczyc, że Ktoś coś robi, więc sam tak zrobię. Takie o głupie przemyślenia.) I na koniec dwa dyski na raz udało się za pierwszym razem :O I jest chyba pierwszym psem który dwa dyski rzucone na raz "złapał" 3 razy :P Byłem bardzo dumny z JJa, w końcu dopiero 2tygodnie temu zdjęto mu szwy ;)

O to krótki filmik ;)

http://www.youtube.com/watch?v=FsvBPkxe8bs

wtorek, 09 lutego 2010
I już wiadomo

Operacja odbędzie się 15 o 15 ;]

3majcie kciuki!!

Tymczasem byliśmy na frisbee, pierwszym od tego gdy Paula

P&JJ

bawiła się z JJem ;)

Było masakrycznie i śmiesznie zarazem - śnieg okazał się głębszy niż wzrok opisywał, więc wybicia były za wcześnie, łapalnośc okropnie niska, dyski marzły (brrrr!), palce marzły, klapa totalna! Ale za to pies się cieszył, więc chociaż jeden aspekt pozytywny :)

Ja nadal się feriuje, tak więc,  zacząłem organikę i wgłębiam się w nią powoli :P Hate it!

Maciek

piątek, 05 lutego 2010
Po badaniach

USG:

"Jądro wnętrowskie prawe widoczne w jamie brzusznej, ok 2cm górno-bocznie od przedniego bieguna pęcherza moczowego wypełnionego do ok 3cm. Jądro ok 1,8x0,8cm, ceży przy ścianie jamy brzusznej, echogennośc nieco obniżona, regularna, brak zmian ogniskowych i torbieli"

Badania krwi:

Pani się zachwycała, że praktycznie wzorowe.

EKG:

wszystko prawidłowe, w normie.

Czekam na telefon od Pani vet. kiedy może byc operacja :)

czwartek, 04 lutego 2010
Prezent urodzinowy...

Jako,  Żej żej miał urodziny,  miał pojawic się jakiś ambitny filmik… I się jeszcze pojawi  ;]

Ale jeszcze nie teraz, bo niestety nie mam czasu… (ferie haha, więcej nauki niż w roku szkolnym, do tego po feriach nie wypada przed maturą marnowac czas, na takie głupie i okropne rzeczy jak wyjście na piwo). Za to postanowiłem „zrobic” JJowi prezent  ]:-> Pewnie się chłopak nie ucieszy, ale prezentów się nie odmawia :D  Ściślej rzecz ujmując pozbawic go jego prywatnych jaj (z technicznego punktu widzenia) bo z tego nietechnicznego jednego jaja które sobie dynda, a drugie wydziergac (jak USG pokazało) z jamy brzusznej. Jutro jesteśmy umówieni na pobranie jego odtlenowanego płynu ustrojowego który pełni także rolę transportową i zapenia komunikację między poszczególnymi układami organizmu ;] A następnie o godzinie 21 JJ dostąpi zaszczytu odbycia zabiegu elektrokardiografii , jeśli wszystko wypadnie pomyślnie w poniedziałek lub wtorek będzie pełnoprawnym bezjądrowcem w psim świecie, a ponadto dostanie od razu w gratisie (dla kogo jak dla kogo, bo za darmo to się wszystko niestety nie robi, chyba, że własnoręcznie, jak w tvn’owskich kobietach na krańcu świata, z Panią i bykiem na polu rachu ciachu i po strachu :P ) zdjęcie bioderek :)

Tymczasem ja wracam do szukania jakie procesy zachodzą w warstwie antykorozyjnej rurociągów stalowych, chronionych przez projektory (wtf?) i przykładowe ich równania reakcji  ;)

Pozdrawia znad książek,

Maciek, Bonnie i nieświadomy niczego, jeszcze Mr… JJ :)

piątek, 27 listopada 2009
BTW

Tak btw chciałem poinformowac zainteresowanych, że komentarze, można już normalnie dodawac ;)

czwartek, 26 listopada 2009
Nowa droga

...wracamy do zabawy ;)

Korzystając ze słońca jakie było nam dziś dane, postanowiliśmy po konsultacjach i zapewnieniach, że już wszystko ok. i nic oprócz rozciętej skóry tam nie było, wyjśc na frisbee. Ponieważ psu się mózg po tej przerwie gotował i zjadł min: pół instrukcji nowego obiektywu, pół kartonika po obiektywie, drewnianego wielbłąda, jakiegoś aniołka, linijkę, rozpakował nowy zestaw jakichś pielęgnacyjnych dziwactw mojej mamy, ptasie mleczko i tak jeszcze bez liku. A ja miałem dośc-prób, we wtorek matura polski, środa matura matma, dzisiaj angielski, a jutro biologia i chemia, w tym biologia x2, bo na kursach też mam… No fajnie ;) Doszliśmy więc na nasze miejsce zbrodni (pasuje idealnie, bo obok jest kościół i przedszkole :D ) Pies był mega, oczywiście po tak długiej przerwie od frisbee i nie tak długiej od ruchu były problemy. Najpiękniejsze było jednak to, że wychodziło wszystko za pierwszym razem – na filmiku są ok. 4 nowe elementy – chcesz nowy dog Catch proszę bardzo, chcesz się „pobawic w Łukasza” wyszło średnio, ale bez problemów, nowy revers – już go robię, backvault który nigdy nam nie wychodzi? Pestka. Po prostu byłem w szoku. Wiem, że to nie było płynne, ani zgrabne, ale to tylko kwestia czasu :D  Oj, chyba damy po maturze z siebie wszystko, będzie gorąco :D Do tego mam wrażenie, że poprawił nam się kontakt, dużo łatwiej mi się z nim pracuje i chyba powoli zaczynamy czytac sobie w myślach :P Myślę, że otwiera się przed nami nowa droga, jeszcze nie Niemiecka autostrada, ale szybkiego ruchu jak najbardziej :) Nie od razu Rzym zbudowano, a nawet teraz nie sprzedają małego Rzymu z proszku i wody, więc do wszystkiego jakoś sami dojdziemy. Na ostatnich dniach, jeszcze na bandażu, odświeżyliśmy sztuczki, nic nowego, ale miło wiedziec, że to pamięta ;) Może się w końcu znowu zabierzemy za stanie na przednich łapkach? Kto wie… ;)

Tak ode mnie w sobotę mam badania i w końcu zacznę robic prawko :D

Sugerowany Link do filmiku :P :

http://www.youtube.com/watch?v=QizHyFSRkFM

poniedziałek, 16 listopada 2009
10.11.2009 - jak pech to pech :(

Wieczorny spacer, deszcz wali, ciemo jak w... no wiadomo. Poszliśmy na nasz ukochany skwerek (my - ja, JJ i Bonnie) pieski zostały spuszczone i latają jak nawet wybitne cpuny nigdy nie polatają, trochę sznurka i zabaw z nim związanych, potem niewiadomo skąd Jay znalazł sobie 2m kijek i latał z nim w tą i z powrotem. Wracamy do domciu przemoknięci do suchej nitki, psy (Pan od chemii nazwałby to symptomem reakcji) zmieniły barwę na kupo-brązową. Wchodzimy na klateczkę, jako wredny właściciel przywiązałem smycze psów do klamki swoich drzwi, wchodzę po wiaderko wypełnione wodą, trochę piachem i czymś gabkopodobnym. Jak zwykle na pierwszy ogień poszła Bonnie - zawsze sprawnie i bez migania się. Potem JJ jedna łapka, druga... K**wa krew, no zdarza się, oglądam, nie widzę winowajcy, stawiam łapę, myję kolejne, trochę szuruburu na podwoziu i pies w pełni kanapowy. Woda została oddelegowana do odwiedzin w Wiśle, w międzyczasie psy zaczęły się już lekko... bawic. Patrzę na Jołka nie kuleje ani nic, aż nagle stawia łapę tak, że od razu widac co było przyczyną krwi (która była widoczna wcześniej dużo wyżej), włosy się rozstępują, a tam gapi się na mnie, przez ok 5cm szramę jak nic wnętrzośc JJa - warto wspomniec, że już nie krwawiła. Trzeba byc naprawdę zdolnym żeby tego niezauważyc, a jeszcze zdolniejszym, żeby byc burakiem i nieokazywac, że ma się coś takiego na łapie...

Wycieczka do veta - ledwo zdązyliśmy, był do 22. Zostało stwierdzone, że zapewne winowajcą była butelka (od wierzchniej strony łapy...mhm...), rana jest za brudna żeby ją zszyc, więc trzeba odkazic, 2 antybiotsy w zastrzyku, kilka bletek na później, jakiś opatrunek, gumowa rękawiczka na łapę, rachunek którego trzeba się pozbyc jak najszybciej i w drogę.

Od tamtej pory Jay przynajmniej dwa razy dziennie rozwala na spacerze swojego kondoma na łapie, opatrunek zaczyna przemakac i zaraz po powrocie trzeba zakładac nowy... mmm delicje... a tylu sztuczek na wyjmowanie tabletek z żarcia jeszcze nie widziałem, udało mu się nawet z wnętrza kurzego serca, naprawdę ambitny pies...

No, ale może już byc tylko lepiej :D

środa, 11 listopada 2009
ZALEGŁOŚCI - DCDC Warszawa 09

Ufff no i po pierwszych zawodach w klasie Open :)
Już w piątek zaczęło udzielac się myślenie pt. "nic nie umiemy", ostatni trening na szczęscie poprawił nieco nastrój, kilka rzeczy nie wyszło, ale rzadko kiedy wychodzi wszystko idealnie :)Sobota przebiegła w bardzo prosty sposób Freestyle bardzo zbliżone FR1 33,72; FR2 33,23 T&F 7.5 wynik łączny 107,91 wystarczył na 9miejsce i myśl, że "zwaliłeś buraku", bo gdybym powtórzył wynik T&F z Sopotu zajął bym 1 miejsce! Ale gdybac sobie można :)I tak dzięki szczęśliwej zbieżności losu zakwalifikowaliśmy się do Finału Krajowego z wylosowanym numerkiem startowym - 20 ;O)
Niedziela, tu już jadąc autobusem wiedzieliśmy, że pogoda będzie ładna :) Nie mogło byc inaczej skoro podróż przebiegała bez czarnego, dużego, ciężkiego molosa (jakby Ktoś miał dziwne myśli to chodzi o klatkę) którego udało nam się zostawic pod namiotem Dog Chow, a także dlatego, że wstało się tak lekko i nawet delikatny stresik nie mógł tego popsuc ;)
Wyniki z Freestyli znowu dośc stałe FR1 - 32.86 FR2 - 33.59 a T&F...? Gorzej niż w Sobotę - 6.5 punktu, tak niskiego wyniku nie mieliśmy na żadnym treningu :P Ale i tak bawiliśmy się genialnie :D Wrażenia? Niektórzy nadal mają problem z inwencją i ściągają od innych, ale na szczęście są tacy ludzie jak Lucka z Garpem (wow!) Kuba i Punt'a, Iwona z Ness czy też oczywiście Paula z Weną których występy były naprawdę innowacyjne i niepowtarzalne :D
Wnioski? Ojjj czeka nas duuuuużo pracy :D

 
1 , 2